Loading

Dzień w kimonie – Kioto

Kimono, Gion, Kyoto, Japan

Dzień w kimonie – Kioto

Nawet się nie spodziewałam, że to będzie aż tak cenne doświadczenie. To był dzień pełen wrażeń. W Kioto jest wiele wypożyczalni kimon. Zanim wybraliśmy wypożyczalnię Gion Mission, dla porównania przeszliśmy się po kilku.

Dlaczego w Kioto? Bo w tym mieście są piękne tradycyjne historyczne uliczki dzielnicy Gion, które jest doskonałym tłem dla kimona. Trochę też nie wyobrażam sobie chodzić w kimonie w nowoczesnym Tokio czy Osace. Poza tym w Kioto można spotkać wiele Japonek w kimonach, więc nie będziecie czuć się osamotnione.

Wybrałam tradycyjną wersję kimona z eleganckim pasem noszonym na specjalne okazje. Zakładanie całego kimona wraz z fryzurą trwało 1,5 godziny. Najpierw przygotowanie misternej fryzury. Zazwyczaj są to włosy ułożone w koka z doczepionym kwiatem. 

Kimono, Kyoto, Japan

Kimono, Gion, Kyoto, Japan

Owijano mnie kilkoma warstwami różnych tkanin. A pod biustem miałam nawet zwinięty gruby ręcznik przewiązany sznurkiem. Wszystko po to, by "zamaskować" biust. Na ręcznik założono mi taką pidżamkę, czyli wąską długą spódnicę i koszulę samuraja ze zdobieniem wokół szyi. Na to doszedł jeszcze gruby pas i sznurek. No i jeszcze te kultowe japońskie skarpetki dwupalczaste. To tradycyjne skarpetki niezbędne do kimona i "japonek".

Pierwsza faza zakładania kimona wyglądała tak:

Kimono, Kyoto, Japan

Kimono, Gion, Kyoto, Japan

A potem już tylko wierzch kimona i kilkuwarstwowe mocne obwiązywanie pasem, które możecie zobaczyć na video poniżej. Kilka warstw, ściskających brzuch i żebra sprawiły, że zrobiło mi się słabo. Na początku miałam lekkie problemy z oddychaniem, jedzeniem, a nawet chodzeniem - cały dzień w takim kimonie był prawdziwym wyzwaniem. Później się oczywiście przyzwyczaiłam, ale z ulgą odetchnęłam wieczorem, jak ubrałam się w swoje wygodne ubrania i buty.

Jak ubierzesz takie kimono, a potem chodzisz w nim po ulicy, to możesz na własnej skórze doświadczyć, jak się czuły Japonki, które kiedyś nosiły kimono każdego dnia. Trzeba chodzić małymi kroczkami, po schodach też trzeba uważać, no i nie można dużo zjeść z tak ściśniętym brzuchem. Takie ściśnięcie powoduje też odruchowe prostowanie całego ciała więc to akurat duży plus.

Dziś kimono jest już raczej strojem zakładanym od święta. Chociaż Japonki, będąc w Kioto, chętnie się w nie ubierają i robią sobie mnóstwo zdjęć. Zdarza się również spotkać starsze Japonki na ulicach Kioto, które w kimono ubierają się na co dzień nawet do sklepu po bułki. Spotkaliśmy jedną w Starbucks. Jest to jednak dużo prostsza wersja kimona niż ta, którą wybrałam ja.

Kimono, Kyoto, Japan

Kimono, Gion, Kyoto, Japan

Jak już wyszłam w kimonie na ulicę to było całkiem zabawnie. Nieśmiali wcześniej Japończycy, podchodzili do mnie i witali się, robili zdjęcia, a nawet dawali mi na ręce swoje pieski. Chyba niewiele blondynek w Kioto ubiera kimono, bo reagowali na mnie jak na kosmitę. Zrobiliśmy tego dnia masę zdjęć. Było też dużo śmiechu i rozważań "kimonowych". Mimo, że wypożyczenie kimona jest dość drogie jak wiele rzeczy w Japonii (ok. 200-400 pln w zależności od wybranych elementów), to uważam tą przygodę za bezcenną. To kilka zdjęć z naszego albumu wspomnień.

Kimono, Gion, Kyoto, Japan

Kimono, Gion, Kyoto, Japan

Kimono, Gion, Kyoto, Japan

Kimono, Gion, Kyoto, Japan

Kimono, Gion, Kyoto, Japan

Kimono, Gion, Kyoto, Japan

Kimono, Gion, Kyoto, Japan

Kimono, Gion, Kyoto, Japan

Kimono, Gion, Kyoto, Japan

Kimono, Gion, Kyoto, Japan

                 
Olga

Olga

LEAVE A COMMENT